SMOK WAWELSKI

Któż nie zna legendy o smoku wawelskim! Ale czy każdy potrafi opisać to stworzenie? Uczniowie klasy 4a poradzili sobie z tym w mistrzowski sposób. Oto niektóre z ich opisów stwora, która zamieszkał w jaskini pod Wawelem.

 


SMOK WAWELSKI – LENA GRALA KL.IVA

Smok wawelski mieszkał w jaskini u podnóża wzgórza wawelskiego i stąd też pochodzi jego nazwa. Wyglądem przypominał ogromną jaszczurkę z parą mocno umięśnionych skrzydeł w kolorze złota, zakończonych na górze ostrym, czarnym kolcem. Wyrastały one z potężnego, srebrnego cielska, które na szyi, klatce piersiowej, brzuchu oraz spodniej części długiego ogona, pokryte było złoto-czerwono-żółtymi, błyszczącymi łuskami. Jego cztery, bardzo silne łapy zakończone były ostrymi pazurami. Średniej wielkości głowa posiadała jeden duży złoty oraz dwa mniejsze srebrne, mocne rogi. Po bokach głowy zamiast uszu wyrastały złote, mocno pofalowane błony. Pysk smoka zaopatrzony był w wiele ostrych kłów, a na nim znajdował się jeszcze jeden mniejszy, złoty róg. Stwór ten miał parę brązowych, średniej wielkości oczu, dzięki którym świetnie widział. Należał do tych smoków, które zionęły potężnym ogniem.

   Ze względu na straszny wygląd, złą opinię jaką posiadały smoki oraz to, że pożerał zwierzęta gospodarskie, ludzie bardzo się go bali. Wielu śmiałków bezskutecznie próbowało go pokonać w walce.

   Smok ten lubił dużo wypoczywać w nocy, a rankiem wyruszał na poszukiwanie pożywienia w chłopskich zagrodach. Był dość mądry, raczej bystry 

i odważny. Jednak niestety posiadał jedną, znaczącą wadę – łakomstwo! To ono ostatecznie doprowadziło go do zguby.

   Osobiście uwielbiam smoki. Według mnie są niesamowitymi stworzeniami. Uważam, że smok wawelski nie był wcale zły, po prostu musiał się czymś odżywiać. Myślę, że nie trzeba było go zabijać, ale raczej próbować dojść z nim do porozumienia. W zamian za dostarczane mu jedzenie, mógłby bronić okolicznych mieszkańców przed złoczyńcami.

 

 

SMOK WAWELSKI – Maciek Antoniuk KL.IVA

Smok zamieszkał w pieczarze pod Wawelem w Krakowie. Pojawił się nagle i nie wiadomo skąd. Smok był ogromny, zielony i pokryty twardymi łuskami. Zęby miał wielkie, ale bardzo czyściutkie, dokładnie tak jak pazury, które czyścił codziennie o skały. Potrafił ziać ogniem na sześć metrów. 

Mieszkańcy Krakowa bali się go, ponieważ był nieprzewidywalny i w każdej chwili mógł spalić ich domy. Smoka można było pokonać tylko podstępem, bo trudno było się do niego zbliżyć, a dzięki twardym łuskom czuł się niepokonany. Smok był stworzeniem wiecznie głodnym. 

Moim zdaniem smok nie był wcale taki zły, tylko nikt nie chciał go lepiej poznać. Co prawda jadł owce, ale jeść musi każdy i może gdyby ktoś poczęstował go dobrym spaghetti, to wcale nie miałby ochoty na owce. Właściwie to żal mi trochę tego smoka, bo tak naprawdę, to nikt go nie lubił. A przecież wyglądał całkiem sympatycznie….

 

SMOK WAWELSKI – Mateusz Glazar KL.IVA

Pod wawelskim wzgórzem w wielkiej jaskini mieszkał smok. Był bardzo ogromny, miał zielony kolor, a jego wypustki były czerwone. Smok miał twardą smoczą skórę. Ział bardzo groźnym ogniem, miał ostre zęby i pazury. Ludzie bali się smoka, ponieważ zjadał owce i bydło mieszkańców Krakowa. Wielu śmiałków próbowało pokonać smoka, ale tylko szewczykowi się to udało. Smok był łakomy, groźny i dokuczliwy. 

Legenda o smoku przyciąga dzisiaj turystów do Krakowa, którzy chętnie zwiedzają smoczą jamę i oglądają jego pomnik. Sam zwiedzałem smoczą jamę, ale smok nie zrobił na mnie wrażenia.

 

SMOK WAWELSKI – Alan Marek KL.IVA

Smok Wawelski jest jedną z postaci legendy o „Kraku i wawelskim smoku”.

Smok ten zamieszkał pod krakowskim wzgórzem wawelskim, w miejscu zwanym Smoczą Jamą. Gad był wielki, zielony, a jego skóra szorstka. Ział bardzo gorącym ogniem, na daleką odległość. Jego zęby były ostre jak szpikulce. Miał pazury długie, szpiczaste i ogromne łapy.

Bestia budziła postrach mieszkańców grodu Kraka. Smok uważany był za dużego jaszczura ziejącego ogniem. Próbowało go zabić wielu śmiałków i dzielnych wojowników. Jednak do zabicia bestii potrzeba było sprytu, którym wykazał się szewczyk Skuba. Smok był łakomy, ponieważ zjadał dużo bydła i owiec oraz groźny, bo straszył mieszkańców grodu. Gad był również tchórzliwy dlatego, że zabijał zwierzęta  tylko nocą, bo bał się ludzi.

Moim zdaniem Smok przeze mnie opisany jest postacią negatywną. Budził strach, panikę, niszczył uprawy gospodarskie, zjadając zwierzęta. Dobrze, że udało się pokonać bestię.       

 


SMOK WAWELSKI – Marysia Melewska KL.IVA

    Smok mieszkał w ciemnej, tajemniczej jamie pod Wzgórzem wawelskim. Wylegiwał się tam między spiczastymi kamieniami na swej zrzuconej skórze, na samym końcu jaskini. Wokół niego leżały kości zjedzonych ludzi, którzy nieskutecznie próbowali go pokonać oraz owiec, które służyły mu za deser. W pustej jaskini syczenie smoka rozchodziło się echem i budziło strach u przerażonych mieszkańców Krakowa.
  Potwór był wielkości dużej lokomotywy, a z nozdrzy wydobywał się wąski strumień dymu, który był pozostałością po zionięciu ogniem. Jego ogromne cielsko zakończone było ostrym ogonem, na końcu którego znajdował się długi kolec wypełniony jadem. Ten, kto nie wpadł do jego paszczy nie cieszył się zbyt długo, ponieważ smok od razu paraliżował i uśmiercał swoją ofiarę. Mimo sporych wymiarów smok poruszał się bardzo zwinnie, szybko skacząc i latając na swoich skrzydłach wielkości skrzydeł samolotu.
  Smok był w kolorze czarno-zielonym. Jego łuski i reszta ciała była czarna jak smoła i nie można byłoby go dostrzec w mroku panującym w jaskini, gdyby nie jaskrawozielone elementy. Znajdowały się one na zakończeniu skrzydeł, pod spodem łap, na kolcu jadowym i w jego paszczy, ponieważ gdy ją otworzył wysuwał się długi zielony język, który również wydzielał toksyny. Co zadziwiające, jego krew także była zielona, choć trudno było ją zauważyć, ponieważ smok był zbyt silny, by dać się zranić. Do jego barw można włączyć jeszcze kolor biały, bo jego oczy właśnie takie były i przeszywały ludzi na wylot.
  Jego skóra pokryta była łuskami. Z jego szyi, grzbietu i ogona wyrastały ostre jak brzytwa kolce. Wystarczyło lekkie muśnięcie o taki kolec, a już ofiara była ranna.
  Potwór ział ogniem bardzo często, choć oczywiście nie była to jego jedyna broń. Wolał jednak używać ognia, ponieważ rozprzestrzeniał się bardzo szybko i dopadał człowieka zanim udało mu się do niego zbliżyć.
  Kły smoka były 10 razy większe niż zęby przeciętnego rekina i widniała na nich zaschnięta krew zwierząt i ludzi. Nadziewał sobie na nie ofiarę, a następnie przełykał ją w całości, w końcu była to dla niego potrawa tak mała jak dla nas cukierek. Pewnie z tego powodu ciągle był głodny i połykał, co tylko spotykał na swojej drodze, niezależnie od tego czy to był rycerz w twardej zbroi czy owca z miękkim futrem. Jego pazury nie różniły się zbytnio od  zębów, wyglądały tak samo, tylko że były srebrne.
  Ludzie bali się smoka, ponieważ był bardzo żarłoczny, a  każda z części jego ciała stanowiła śmiercionośną broń. Nie miał litości, był bezwzględnym potworem, który stanowił sprawiał ogromne zagrożenie dla mieszkańców oraz budził w nich strach i smutek.
  Myślę, że smoka dało się pokonać tylko przebiegłym i  mądrym planem, ponieważ nikt nie mógł dorównać mu siłą, a tym bardziej go przezwyciężyć. Uważam więc, że Szewczyk Skuba był bardzo inteligentny i należała mu się wielka nagroda za pokonanie smoka.
  Smok, tak samo jak Szewczyk był na swój sposób mądry. Umiał doskonale wykorzystać swój kamuflaż. Był też zwinny, co bardzo mu się przydawało, ale przede wszystkim był bardzo okrutny i groźny.
  Moja opinia o smoku wawelskim jest raczej pozytywna. Uważam, że przetrwałby w każdym miejscu i o każdej porze. Gdyby naprawdę istniał, i to pod Poznaniem, byłby jednak ogromnym zagrożeniem, ale przede wszystkim byłabym bardzo nieszczęśliwa, ponieważ stwór musiałby się żywić zwierzętami, które bardzo kocham. 

« powrót