Szkolne kłopoty i przygody Mikołajka na języku polskim w VB

Gdy tata robi zakupy…

            Rano Mikołaj pojechał z tatą na bazar. Zaparkowali i poszli kupić pomidory. Okazało się, że przekupka dała ich pięć i oczekiwała zapłaty za kg, bo tyle ważyły. Tata zapłacił, ale był zdziwiony, że na kg pomidorów wchodzi tylko pięć sztuk.

            Nagle Mikołaj zobaczył langustę na sąsiednim stoisku i pociągnął tatę    w tamtą stronę. Kiedy przyszli na miejsce, zobaczyli wysoką cenę za ten przysmak, więc tata chciał zrezygnować z zakupu i odejść, ale zawiedziony Mikołaj płakał i marudził. Sprzedawca wykrzykiwał, że tata  jest wyrodnym ojcem , chce zagłodzić dziecko i jest samolubny.

Z tłumu wyszło parę osób i też zaczęli hałasować. Wtedy obaj przyspieszyli, by jak najszybciej wsiąść do samochodu.

            W pośpiechu Mikołajowi wypadły z siatki na ziemię pomidory. Zostawili je i poszli szybko do samochodu, ale tam czekał na nich mandat za parkowanie w niedozwolonym miejscu. Kiedy w końcu wyjeżdżali, kierowca uderzył w ciężarówkę.

            Wrócili do domu bez jedzenia. Tata zdecydował, że zabierze rodzinę do restauracji na obiad. Tam wreszcie najedli się do syta.                                                               Dla Mikołaja to był niezapomniany dzień pełen wrażeń….

 

 Paweł Czechowski Vb


 

Kiedy w rodzinie pojawia się młodsze rodzeństwo…

 

            Tego dnia Joachim przyszedł do szkoły bez humoru. Okazało się, że urodził mu się młodszy braciszek. Wszystkich to bardzo podekscytowało.

Jeden z chłopców powiedział, że mały pewnie będzie teraz oczkiem w głowie rodziców. Inny stwierdził, że u niego jest na odwrót, to starszy brat jest ulubieńcem rodziców.

            Joachim opowiedział kolegom, jak tata zabrał go do szpitala i był tam wujek i dwie ciocie. Wszyscy zachwycali się maleństwem i mówili, że jest podobny do wielu osób.

            Gdy chłopiec skończył opowieść, to Gotfryd zaproponował ,żeby zagrać w piłkę, bo potem Joachim będzie musiał pilnować malca. Oburzony Joachim powiedział, że sam siebie będzie pilnował, a rodzice niech sobie mają tego swojego Leoncjusza.

            Jeden z chłopaków zaczął się śmiać z takiego imienia, ale Joachim nie tłumacząc za wiele stłukł go solidnie, bo jak powiedział ,,nie pozwoli obrażać swojej rodziny”.

Ola Świtała Vb

 


Zabawy w szkole-ruletka

 

            Gotfryd, ten co ma bogatego tatę, przyniósł do szkoły ruletkę. Wszyscy do niego podbiegli z ciekawością. Wytłumaczył kolegom, o co chodzi i na następnej przerwie zagrali. Jednak Gotfryd zauważył, że nie mają kart do gry.

Chłopcy uradzili wspólnie, że będą grać na pieniądze, ale musieli kryć się przed nauczycielami, a szczególnie przed Rosołem.

            Jednak to było jedno wielkie oszustwo, bo ciągle wygrywał ten sam chłopiec. Szybko wywiązała się kłótnia, a wkrótce bójka. To oczywiście zwróciło uwagę nauczycieli. Chłopcy dostali uwagi, ruletka została zabrana, a Gotfryd dowiedział się ,że szkoła powiadomi jego tatę, że próbował uprawiać hazard.

             Mikołaj współczuł koledze, bo na pewno w domu czekała go kara. drugiej strony uznał, że to był naprawdę fajny, pełen wrażeń dzień w szkole.

 

 Nadia Konopińska Vb


Zabawy w domu-latarka

 

            Mikołaj zastanawiał się, na co wydać pieniądze, które dostał od taty.

Po lekcjach poszedł do sklepu. Tam wypatrzył ładną latarkę kieszonkową, którą sobie kupił.  Wszyscy koledzy mu towarzyszyli i powiedzieli, że dobrze zrobił . W domu pokazał swój nowy nabytek rodzicom.

            Bawił się latarką tak długo, że zapomniał odrobić lekcji. Wtedy mama zabrała ją ,a Mikołajek popłakał się. Jednak, gdy odrobił lekcje i rodzice kazali mu iść spać, otrzymał latarkę z powrotem. Mama protestowała, tata krzyczał, że w domu nie ma chwili spokoju, a zadowolony Mikołaj schował się pod kołdrę z latarką i zasnął.

            Gdy rano mama go obudziła do szkoły, latarka nie działała, bo wyczerpała się bateria. Tata stwierdził, że na przyszły raz trzeba rozsądniej wydawać pieniądze, nie na rzeczy, które szybko się psują.

            W szkole Mikołajek sprytnie wymienił się z Rufusem: w zamian za popsutą latarkę  otrzymał od kolegi śliczny gwizdek, który działał bardzo dobrze.

Piotr Nowakowski Vb

 


Kreda

 

            W klasie skończyła się kreda. Pani zapytała, kto pójdzie do pana woźnego? Chłopcy krzyczeli głośno zgłaszając się chętnie. W końcu pani wybrała Gotfryda, by poszedł, a on szybko wrócił z kilkoma kawałkami.

            Po lekcji pokazał kolegom ukryty wcześniej kawałek kredy. Mieli coś nowego do zabawy. Poszli za szkołę, by zrobić naradę, w co się można bawić kredą? Żałowali trochę, że nie jest kolorowa, ale zaczęli podawać swoje propozycje. Szybko okazało się, że każdy chłopiec ma inny pomysł i wywiązała się jak zwykle kłótnia.

            Mikołaj pobił się z Rufusem, który obraził się i poszedł do domu. Poszedł też Joachim, który spieszył się bardzo. Maksencjusz chciał narysować klasy na chodniku  i pograć, ale Euzebiusz wyśmiał go . Wkrótce obaj szukali miejsca, by się bić. Został Gotfryd i Mikołaj, ale kredę trzymał tylko Gotfryd. Gdy Mikołaj go poprosił go o kawałek, kolega odmówił. W czasie szarpania kreda spadła na ziemię i złamała się na dwie części. Wściekli chłopcy oskarżali się nawzajem, a po chwili rozdeptali oba kawałki. 

            Kredy nie było , zabawy nie było, więc poszli do domu.

Jędrzej Kiziak Vb

 

 

 

 

 

« powrót